Polecamy nowy numer
W Zakładzie Doświadczalnym w Kołudzie Wielkiej potwierdzono ognisko wysoce zjadliwej grypy ptaków i w związku z tym – zgodnie z wymogami dotyczącymi zwalczania chorób zakaźnych – 22 lutego postanowiono zlikwidować stado zarodowe gęsi białej kołudzkiej (8,5 tys. paków).Spowoduje to częściowy brak nowych piskląt rodzicielskich gęsi na rynku w przyszłym roku, ale dzięki wysiłkom kierownictwa Zakładu w Kołudzie Wielkiej i wykorzystaniu zasobów genetycznych gęsi kołudzkiej w stadach satelitarnych powinna pozwolić przywrócić dotychczasowy poziom produkcji najdalej w ciągu dwóch lat.Warto podkreślić, że gęsi w stadach satelitarnych zabezpieczają zasoby genetyczne gęsi kołudzkiej w takim stopniu, że rasa tych gęsi – szczególna na europejskim rynku drobiarskim – nie ulegnie degradacji.Kolejnym pozytywnym czynnikiem sprzyjającym utrzymaniu dotychczasowej produkcji jest fakt wykorzystywania stad rodzicielskich gęsi przez kilka lat, co przy odpowiedniej polityce likwidacji i zasiedleń pozwoli zmniejszyć rozmiary braku piskląt na rynku gęsim, a co za tym idzie, utrzymania dotychczasowej produkcji i związanego z tym eksportu polskiej gęsi owsianej.
Rośnie światowe zainteresowanie wpływem mikroplastiku na zdrowie ludzi i zwierząt. Coraz częściej w trakcie badania mięsa drobiowego i przetworów z mięsa drobiowego oraz jaj wykrywane są mikrocząsteczki plastiku.Oznacza to, że w łańcuchu pokarmowym kurcząt brojlerów, indyków i kur niosek znajduje się mikroplastik. Te mikrocząsteczki stanowią potencjalne zagrożenie w pierwszym rzędzie dla zdrowia ptaków, a następnie, przechodząc do mięsa drobiowego czy jaj, mogą stanowić potencjalne zagrożenie dla zdrowia ludzi.W trakcie badań stwierdzono, że mikroplastik powoduje degradację układu pokarmowego, wpływa na sprawność systemu nerwowego, w tym na funkcjonowanie mózgu. Sprzyja stłuszczeniu wątroby, co z kolei ma wpływ na tempo wzrostu ptaków i ich masę ciała. Powoduje ogólne osłabienie organizmu, co przejawia się mniejszą aktywnością, a tym samym obniża efektywność produkcyjną tuczu czy nieśności.Oznacza to, że gdy początkowe obawy wynikające z obecności mikroplastiku dotyczyły przede wszystkim oceanów i wpływie obecności na zawartość mikroplastiku w rybach i owocach morzu, to najnowsze badania wskazują, że w równym stopniu mikroplastik stanowi zagrożenie dla rolnictwa lądowego, w tym dla produkcji drobiu i jaj.Zagrożenie obecnością mikroplastiku w środowisku naturalnym wynika przede wszystkim z faktu, że szeroko używany na świecie plastik nie ulega degradacji do prostych związków chemicznych, jak np. papier, drewno czy stal, ale zamiast tego rozpada się stopniowo na coraz mniejsze cząstki które z łatwością mogą wnikać, przechodzić do produktów rolniczych (np. zbóż) i tam w nich się osadzać, a potem trafiać do przewodu pokarmowego kurcząt brojlerów czy kur niosek, aby w końcu znaleźć się w mięsie drobiowym czy jajach, które na co dzień spożywamy.Dlatego tak ważne jest gromadzenie wszelkich plastikowych opakowań oraz wyrobów i przekazywanie ich firmom recyklingowym w celu przetworzenia lub unicestwienia, co w najbardziej skuteczny sposób może doprowadzić do ograniczenia wzrostu obecności mikroplastiku w środowisku naturalnym.
W październiku 2023 r. firma Petrinja Chicken Company, zarejestrowana w Chorwacji, ale w całości należąca do Andrija Matiukha, ukraińskiego producenta kurczaków, poinformowała, że planuje wybudowanie w Chorwacji najnowocześniejszego i największego w Europie zakładu drobiarskiego, który będzie obejmował wylęgarnię piskląt brojlerowskich, fermy tuczu kurcząt, ubojnie i przetwórnie mięsa drobiowego oraz wytwórnie pasz. Koszt tej mega inwestycji ma wynieść 500 mln euro.Kilka dni temu chorwackie media ujawniły, że planowany przez Andrija Matiukha zakład drobiarski ma powstać na terenie strefy ekonomicznej w rejonie Sisaka, w centralnej części Chorwacji. Zakład ma obejmować m.in. 18 ferm z roczną produkcją 100 mln brojlerów.Przeciwko budowie mega fermy protestują mieszkańcy Sisaka twierdząc, że budowa będzie wymagała wycinki ok. 18 ha lasu, zużycie do 4 tys. m3 wody oraz będzie stanowiła źródło fetoru i ryzyko skażenia płynącej niedaleko rzeki Sawy. Protesty popiera burmistrz Sisaka i zapowiada blokadę pozwolenia na budowę, ale przedstawiciele rządu, m.in. minister rolnictwa, uważają, że powstający zakład da setki nowych miejsc pracy i spełnia wymóg zgodności inwestycji z prawem.Ponieważ obecna produkcja mięsa drobiowego w Chorwacji jest na poziomie, który spełnia wymóg samowystarczalności, analitycy rynku drobiarskiego przypuszczają, że mięso drobiowe wyprodukowane w nowopowstającym zakładzie będzie przede wszystkim przedmiotem eksportu do krajów na rynku wewnątrzunijnym oraz do krajów spoza UE.Na terenie Chorwacji produkcję kurcząt brojlerów realizuje już inny ukraiński potentat drobiarski MHP, który również planuje wzrost produkcji o kolejne 25 mln kurcząt rocznie.Warto przypomnieć, że UE jest obecnie jednym z największych światowych producentów mięsa drobiowego (ok. 14 mln ton rocznie) i jest samowystarczalna w produkcji drobiu (ok. 108-110%), a nadwyżki są eksportowane, głównie do Wielkiej Brytanii, Ghany i Ukrainy.
